11.17.07
Studencki Festiwal Informatyczny
(Wpis przeniesiony z Jabby, napisany dnia: 2006-02-27 01:22:48) W sobotę (25 lutego) dobiegł końca trwający od czwartku Studencki Festiwal Informatyczny. Poświęcona informatyce trzydniowa impreza odbywała się w Krakowie, a jej plan można obejrzeć tutaj. Jedyną różnicą między tym spisem, a rzeczywistością, był wykład o algorytmice na potrzeby Internetu, który nie odbył się z powodu choroby prelegenta. Zamiast niego mogliśmy dowiedzieć się trochę o specyfice tworzenia gier typu MMORPG. Po każdym wykładzie losowano (lub wybierano dzięki pytaniom) szczęśliwców, którzy otrzymywali nagrody ufundowane przez sponsorów imprezy (głównie koszulki i smycze). Co ja teraz zrobię z tą XLką..?
Tyle suchych faktów, teraz moje wrażenia. Po pierwsze – miejsce. Festiwal odbywał się w nowym budynku należącym do Uniwersytetu Jagiellońskiego, przeznaczonym wyłącznie do prowadzenia w nim wykładów i konferencji. Główna aula mieściła kilkaset osób, a zdalnie sterowane oświetlenie pozwalało łatwo dostosować się do potrzeb wykładu. Było ciepło, elegancko i wygodnie – wielkie plusy.
Poziom i tematyka wykładów bardzo się różniła, ale żaden z odwiedzonych przeze mnie nie zostawił niesmaku w rodzaju “co ten idiota w ogóle tu robi?”. Z wyjątkiem prelekcji traktującej o grach MMORPG, prelegenci byli dobrze przygotowani (jeden dzień na przygotowanie to mimo wszystko mało). Część wykładów była czysto techniczna (jak np. “Ruby on Rails” czy “MINIX 3: A New Operating System Designed for High Reliability”), a część (jak wystąpienia o pracy w Googlach lub o Dolinie Krzemowej) miały raczej charakter pogawędek, które prowokowały lawiny pytań i krótkie dyskusje.
Nie brakowało też humoru, głównie sytuacyjnego. Szczególnie zabawny okazał się być profesor Tanenbaum – w prezentacji miał kilka slajdów o treści “Talk slowly”, przypominających mu, by nie pędzić z prelekcją, a o czasie zakończenia wykładu przypomnieć mu miał zwykły, analogowy budzik, który postawił obok siebie na biurku. Skutecznie udawało mu się prowokować wybuchy śmiechu, szczególnie, gdy po wyjątkowo intenstywnej serii błysków lamp aparatów, wyciągnął swój i ze słowami “ogień zwalczaj ogniem”, zrobił zdjęcie widowni, rzecz jasna z lampą. Zgromadzony na sali tłum oszalał z radości. O jego wykładzie postaram się napisać w osobnej notce, gdyż z kilku względów zasłużył sobie na nieco więcej uwagi.
Konferencję uważam na udaną, choć prezentowane tematy nie były super-specjalistyczne, w sam pasujące do profilu przeciętnego studenta informatyki. Kto nie był, niech żałuje.